Langkawi to archipelag wysp znajdujący się na północ od Penang, którego piaszczyste brzegi opływają turkusowe wody morza Andamańskiego. Tam właśnie udaliśmy się zaraz po naszych "wakacjach na Jawie", żeby odreagować i odpocząć. Lagkawi to jeden z najbardziej znanych kurortów Malezji, wyspa żyje dla turystów i w całości objęta jest strefą bezcłową i rzeczywiście, jeżeli komuś marzy się słodkie fa niente- nie ma lepszego miejsca.
Na Langawi byliśmy nonszalanccy i niezaplanowani, wypożyczonym samochodem przemieszczaliśmy się z jednej plaży do drugiej, G w wielkich okularach w stylu Police za kierownicą, ja w skandaliczne kusej sukience bez ramion i w kapeluszu na głowie wskazywałam drogę, początkowo źle, co doprowadziło nawet do kilku typowych, samochodowych kłótni. Plaże były szerokie i białe, woda lekka i gładka jakby tysiące warstw jedwabiu prześlizgiwało się po skórze, do tego książka i czas znikał i się zapominał, słodycz, raj i słodycz.