Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lutego 2011

Najlepsze duriany

rosną w Balik Pulau. G jest w stanie pojechać po nie na drugi koniec wyspy.

Durian jest owocem straszliwym per excellence. Wygląda trochę jak przerośnięty kasztan, ale z grubszymi kolcami, w jego wnętrzu znajduje się żółty, włóknisty miąższ o kremowej konsystencji, podzielony na kilka cząstek. Ale to niestety nie koniec. Duriany słyną ze swojego zapachu, wyczuwalnego w promieniu kilkudziesięciu metrów. Jest on tak intensywny, że wydobywa się z osoby która durianem się uraczyła jeszcze przez wiele godzin po konsumpcji, skutecznie uniemożliwiając wszelki bliższy kontakt. Niektórzy zapach ten porównują do zapachu zgniłej cebuli, inni do długo nie pranych skarpetek- durian cuchnie niemiłosiernie, nie pomoże wystawienie go na balkon ani zawinięcie kilka razy w folię. Nie muszę dodawać, że za to wszystko oczywiście się płaci, i to bardzo duże pieniądze.


Sezon na duriany już się zaczął, sprzedawcy durianów stoją przy ulicach, na jalan Burma i Mcallister, patrzę na nich podejrzliwie z autobusu, na szczęście zapach nie przedziera się przez szybę. Co jakiś czas G wraca do domu i dziwnie mnie unika, od razu wiem, że zjadł po kryjomu duriana (najważniejsze, że nie przyniósł go do domu). Z resztą zakaz duriana nie obejmuje tylko naszego mieszkania; z powodu tego zapachu w wielu budynkach administracyjnych, hotelach i autobusach duriany są zabronione, a przypomina o tym specjalny znak (na obrazku przykład z metra w Singapurze). 




Oczywiście jak wszytko co osobliwe, durian ma swoich miłośników, swój konkurs i festiwal (w Penang w maju), a tutejsze biuro informacji turystycznej przygotowało specjalny przewodnik ze wskazówkami jak kupować duriany, jak ocenić duriana po miąższu i kolorze, jakie odmiany występują na wyspie i  które są najlepsze. Przewodnik po angielsku do pobrania tutaj. 

Podobnie jak inne egzotyczne i ekstremalne potrawy, takie jak na przykład węże czy smażone tarantule, durian podobno fantastycznie działa na potencję (choć jednocześnie jego zapach z góry niweczy wszelkie wysiłki aby ten wzrost potencji wykorzystać).  Niemniej, jest to kolejny świetny powód, żeby przyjechać nas odwiedzić!

Na zdjęciu G kupuje duriana w Balik Pulau.

środa, 10 listopada 2010

Smaczeliny smakowanie


Z serii dziwne owoce tropikalne, przedstawiamy smaczelinę znaną również jako mangostan, garcynia, żółtopla, żółtociecz, owoc bogów lub królowa owoców. Według legendy królowa Wiktoria obiecywała 100 funtów temu który przywiezie jej świeżą smaczelinę.

Smaczelina wygląda jak zabawka albo owoc z kreskówki, jest mała i okrągła, ma grubą fioletową skórkę i twardą zieloną czapeczkę z brzuchatych, bardzo regularnych liści.

W środku jest biała i podzielona na cząstki jak mandarynka, w niektórych są duże pestki. Żeby ją zjeść trzeba się trochę pobrudzić, ale warto- jest bardzo słodka. Smakuje jak połączenie liczi i sycylijskiej pomarańczy, ciałko ma miękkie i soczyste, rozpływa się w ustach...królowa Wiktoria wiedziała co dobre.

niedziela, 3 października 2010

jemy smoka

Jedną z tysiąca zalet mieszkania w strefie podrównikowej jest różnorodność owoców. Adieu jabłka, mandarynki, pomarańcze i śliwki robaczywki! Teraz na śniadanie jemy świeżutkie mango albo papaję. Innymi lokalnymi przysmakami są melony, gujawy, dżakfruit, kiwi, a najdziwniejszy z nich wszystkich (przynajmniej jak na razie), jest smoczy owoc.

Smoczy owoc jest smoczy nie bez powodu- ma łuski, grubą skórkę i ogon.  Tutaj smoczy owoc wczesnym popołudniem, przez pożarciem:


Niestety (dla niego), życie smoczego owocu jest krótkie, a do ukrócenia go wcale nie potrzeba nam Dratewki.  Oto jego zaskakujące wnętrze:




Jak smakuje? Nie powiemy. Musicie nas odwiedzić!